Listopad 5

Mjr Henryk Sucharski w Choszcznie cz. 2

TAJEMNICA SZABLI SUCHARSKIEGO

Jest jedną z trzech najbardziej znanych szabel w Polsce. Pierwsza, to oczywiście szabla króla Stefana Batorego tzw. „batorówka”. Popularna, bo często prezentowana w podręcznikach
i książkach historycznych. Druga, fikcyjna lecz mityczna, Wołodyjowskiego. Z woli Henryka Sienkiewicza i za sprawą jego „Trylogii” w świadomości Polaków stała się pierwszą w Rzeczypospolitej. Dziś istnieje faktycznie lecz jako główna nagroda w międzynarodowym turnieju szablowym. Szabla, o której mowa to szabla trzecia. Dla jednych symbol honoru, bohaterstwa, dla innych klęski. Szabla Sucharskiego. Pojawiła się 7 września 1939r. i pozostaje nadal w pamięci narodowej. Dziś medialnie opluwany, dowódca obrony Składnicy Tranzytowej na Westerplatte mjr Henryk Sucharski w siódmym dniu obrony podjął decyzję o kapitulacji. Ponieważ inni oficerowie odmówili uczestnictwa w rozmowach kapitulacyjnych, dlatego po wywieszeniu białych flag Sucharski udał się osobiście w towarzystwie dwóch żołnierzy w kierunku pozycji niemieckich. Był w złej kondycji psychicznej i fizycznej, dlatego w pewnej chwili zasłabł i przysiadł na ławce. W tym momencie podszedł niemiecki podpułkownik i za pośrednictwem jednego z żołnierzy st. ogn. Leonarda Piotrowskiego nawiązał rozmowę z majorem. Piotrowski, któremu przyszło pełnić rolę tłumacza jako były marynarz niemieckiej floty znał płynnie niemiecki. Antagoniści Sucharskiego na przykładzie tego zdarzenia zarzucają mu, że nie znał języka niemieckiego. Czytaj dalej

Listopad 5

Mjr Henryk Sucharski w Choszcznie. Cz 1.

WPROWADZENIE

Przeglądając w księgarni PEGAZ najnowsze pozycje książkowe ze smutkiem zauważyłem, że czarna legenda mjr Sucharskiego dotarła do Choszczna. Dlatego zdecydowałem się w tej sprawie, wyrazić swoje zdanie, cytując list który swego czasu wysłałem do kilku redakcji hobbystycznych gazet. Żadna z nich go nie wydrukowała, nie mówiąc już o przysłaniu kurtuazyjnej odpowiedzi. W kilka miesięcy po tym ukazał się komiks o obronie Westerplatte, który w sposób jednoznaczny w negatywnym świetle przedstawił mjr Sucharskiego. Niestety nie pozwolono także w pełni wypowiedzieć się ludziom znanym z sympatii do majora.

PRÓBA OBRONY MAJORA PRZEZ MAJORA

Modne od kilku lat twierdzenie, że faktycznym dowódcą obrony Westerplatte był kpt. Franciszek Dąbrowski, a etatowy dowódca mjr Sucharski z powodu załamania nerwowego stracił zdolność dowodzenia, nie jest całkowicie przekonujące. Uważam, że takie pojmowanie dowodzenia obroną Westerplatte jest zbyt uproszczone, a na pewno krzywdzące dla mjr Sucharskiego. Osobiście byłbym ostrożny w serwowaniu jednoznacznie negatywnych opinii o mjr H. Sucharskim. Natomiast posługiwanie się przez krytyków, argumentami o jego plebejskim pochodzeniu uważam za niedopuszczalne. Także zarzuty, że Sucharski nie znał języka niemieckiego są bzdurne. Maturę zdał w zaborze austriackim wiec siłą rzeczy musiał znać ten język. Słuszne jest twierdzenie, że dużo sympatii dla Sucharskiego można znaleźć w twórczości Wańkowicza. Pisarz zrobił wiele dla ugruntowania legendy o majorze. Spotkali się przypadkowo w kasynie we Włoszech i nawet zagrali ze sobą w szachy. W późniejszym okresie to spotkanie zainspirowało Wańkowicza do napisania książki o Westerplatte. Zarzut, że Wańkowiczowi Sucharski nic nie powiedział o Dąbrowskim, nie jest potwierdzony i nie przekonuje. Wańkowicz był niezłym „bajerantem” i dla swoich koncepcji twórczych wiele faktów pomijał. Znajduje to potwierdzenie w wojennej literaturze pamiętnikarskiej żołnierzy II Korpusu. Czytaj dalej

Listopad 5

SMUTNE SPOSTRZEŻENIA STAREGO MAJORA NA CMENTARZU W CHOSZCZNIE

Cmentarze wojenne są swoistym pomnikiem pamięci. Poprzez szczątki pogrzebanych tam osób są uduchowione i zaświadczają o tragedii wojny. To je wyróżnia od betonowych obelisków. Nikogo nie dziwi, że ofiary wojny zasługują na specjalne upamiętnienie. Gdyż oddając swoje życie od domu, rodziny, w imię nadrzędnych racji, pozbawieni zostali możliwości wiecznego spoczynku w rodzinnych stronach. Tam gdzie rękami matki, siostry, brata, dbano by o grób, tabliczkę z imieniem i nazwiskiem, zapalono świeczkę. Stało się inaczej, tragedia wojny spowodowała to, że tysiące Polaków spoczywa na wojennych cmentarzach, a ich groby sporadycznie odwiedza ktoś z rodziny. W Polsce cmentarze wojenne otacza się szczególną ochroną, dba się o ich wygląd, porządek, a w święta płoną na ich grobach zapalone postronną ręką znicze. Niejednokrotnie przechodzące alejami osoby zatrzymują się przy żołnierskich mogiłach by odczytać imię i nazwisko. Często tylko ta tabliczka z imieniem i nazwiskiem to jedyny ślad po żyjącym niegdyś człowieku. Jest najlepszym dowodem słuszności słów kard. Stefana Wyszyńskiego których sens wyrazić można w zdaniu

„Gdy umierają ludzie przemawiają kamienie”.

Czytaj dalej

Listopad 5

TO NIE TEN KUBALA

KubalaW OFLAGU II B NIGDY NIE BYŁO SŁYNNEGO LOTNIKA

Jako młody podporucznik jechałem swego czasu ze Stargardu do Dęblina. Dojeżdżając do Choszczna wsłuchałem się w rozmowę dwóch panów. Jeden z nich, znacznie młodszy, zwracał się do starszego per „wujku.” A wiesz wujku (powiedział), że tu w Choszcznie na cmentarzu leży ten pilot co chciał przelecieć Atlantyk. Jaki pilot? Spytał wujek. Kubala, padła odpowiedź. Coś kiedyś słyszałem – powiedział wujek dodając – a jak on się tu znalazł? Zmarł w niemieckiej niewoli bo tu był oflag, odpowiedział krewniak. Rozmowa ich potoczyła się dalej. Wynikało z niej, że wujek przyjechał do rodziny aż z dalekiej Kanady i udawał się do Warszawy na samolot powrotny. Nie wiem czy zapamiętał pilota Kubalę. Ja tak. Przy najbliższej sposobności, sprawdziłem i rzeczywiście na cmentarzu wojennym w Choszcznie znalazłem mogiłę ppłk Kubali. Wprawdzie nie Kazimierza, cóż może pomyłka (pomyślałem)?… Los sprawił, że po latach moja służba związała się z rejonem choszczeńskim. Kubala od czasu do czasu przewijał się w rozmowach i tkwił w świadomości jako ten znad Atlantyku. Co ciekawe utwierdzali mnie w tym także moi rozmówcy, mieszkańcy Choszczna, pewnie byli także o tym przekonani. Jedynie wątpliwości zasiewał ksiądz Lemieszko twierdził, że to nie ten Kubala. Ponieważ moje zainteresowania oscylowały wokół gminy Drawno nie podjąłem próby zgłębienia problemu „Kubala, nie Kubala”. Ale temat powrócił sam. Środowisko nasze skupione w Kole Nr 21 Stowarzyszenia Saperów Polskich z Drawna wspólnie z Redakcją www.Choszczno.biz – „Przerwa na kawę” podjęło się trudu stworzenia strony internetowej poświeconej Oflagowi II B Arnswalde. Opracowując skróty biograficzne słynnych jeńców Oflagu zająłem się ppłk Kubalą. I zaczęły narastać wątpliwości bo nie tylko wspomniane imię się nie zgadzało. Okazało się, że również nie „grała” data urodzenia. Na nagrobku jest 1891 r. a w internetowej biografii 1893 r. Nie ma też w dostępnej literaturze śladów pobytu Kubali –lotnika w choszczeńskim obozie. Wątpliwości przeszły w przekonanie iż w Choszcznie nigdy nie było Kazimierza Kubali. Ale trzeba było dowodu! Czytaj dalej