Listopad 5

„Sonnenwende” (Przesilenie dnia z nocą)

Choszczno w dniach oblężenia widziane niemieckimi oczami.*
W styczniu 1945 r. schroniło się w Choszcznie dodatkowo około 7-8 tyś cywilnym uciekinierów. W tym czasie miasto miało ok. 14 000 swoich mieszkańców. Stacjonowała tu szkoła podoficerska grenadierów pancernych, przybyły także w tym miesiącu pułk artylerii V Hohmann. oraz batalion strzelców krajowych i dwa Volkssturmu. Oprócz tego znajdowało się tu kilka wypełnionych po brzegi lazaretów. Walki nad Notecią rzuciły cień strachu na Choszczno. Przerzucona w rejon nadnotecki szkoła podoficerska 26 stycznia miała styczność bojową z oddziałami radzieckimi i poniosła bardzo duże straty. Wieść o tym rozeszła się błyskawicznie i zaalarmowana miasto. Trwoga zmogła się, gdy 27 stycznia dowiedziano się o opanowaniu mostu na Drawie i włamaniu się rosyjskich czołgów w rejonie Starego Osieczna. Nie czekano już na cud,na drogach i ulicach wlotowych do miasta oraz na skrzyżowaniach umieszczono zapory przeciwpancerne. Część cywilnej ludności nie wytrzymała i jeszcze tego samego dnia na własną rękę pośpiesznie opuściła miasto.
28 stycznia na wieść o bitwie pod Dobiegniewem starosta powiatowy Schunke, jako komisarz obrony i ewakuacji, zdecydował się na samodzielne działanie. Mimo ścisłych zakazów gauleitera zarządził na 29 stycznia rano ewakuację miasta. Jednak większość nie podporządkowała się temu. Nie zraziło to starosty gdyż 30 stycznia odjechał, jako jeden z pierwszych. 1 lutego Choszczno opuścił ostatni pociąg ewakuacyjny. Odjechało jeszcze kilka transportów zorganizowanych na ciężarówkach.
Komendantem wojennym miasta został jeden z dowódców zaprawionych w obronę Wału Pomorskiego generał – major Voigt. Otrzymał on zadanie zorganizowania samodzielnej grupy bojowej z przeznaczeniem do obrony Choszczna. W tym czasie należało się już liczyć z pojawieniem się u bram miasta oddziałów radzieckich.. Voigt do dyspozycji miał bardzo słabe siły. Wspomniany pułk artylerii V Hohmann przeznaczony był do broni odwetowej (rakiety V), z tego też względu nie posiadał dział, dlatego jego 800 żołnierzy można było użyć tylko jako piechotę. Niestety miał on słabą siłę bojową, gdyż na jego wyposażeniu były zwykłe karabiny i lekkie karabiny maszynowe. Ponadto wartość bojowa innych jednostek tj. batalionu strzelców krajowych i dwóch Volkssturmu była niewielka. Aby zapobiec zaskoczeniu gen. mjr Voigt polecił w nocy z 29 na 30 stycznia pułkowi Hohmann obsadzić zewnętrzną linię ubezpieczeń wokół Choszczna. Linia ta przebiegała na przedpolu miasta od Gleźna przez Zamęcie – Zwierzyn – Nw. Klukom – Korytowo do Suliszewa.
W perspektywie poi przybyciu ewentualnego wzmocnienia na prawym skrzydle mogła być przedłużona od Gleźna przez Sądów do Dolic.
W południe 30 stycznia przybył do Choszczna pośpiesznie utworzony w Szczecinie 400 osobowy batalion. Składał się on z urlopowiczów i żołnierzy wszystkich szczecińskich jednostek zapasowych, dowodził nim kpt. Enge. Niestety tak jak pułk Hohmann uzbrojony był w tylko broń strzelecką. Jednak wieczorem tego samego dnia do miasta dotarła artyleria ogniowa, odkomenderowano tu leichte Flak. Abt.83 z kpt. Westem jako dowódcą (2 baterie plot 20 mm i jedna bateria plot.37 mm na podwoziu samobieżnym). Dalsze wzmocnienie sił nastąpiło w wyniku pojawienia się pociągu pancernego, który jednakże po krótkim „występie gościnnym” zniknął 4 lutego nie odmeldowując się. W czasie tworzenia grupy i obsadzania wyznaczonych linii obronnych wokół Choszczna, rankiem 1 lutego na zewnętrznych pozycjach ubezpieczeniowych doszło do pierwszych walk z nadchodzącym nieprzyjacielem. Były to awangardy radzieckiego 80 pancernego korpusu gwardii które jednak zostały stosunkowo łatwo odparte. W obliczu nadciągania z kierunku Barlinka silnych jednostek rosyjskich (z piechotą, artylerią i czołgami) komendant wojenny zażądał jak najszybszego wzmocnienia oddziałami z ciężką bronią i przede wszystkim prosił.o wsparcie siłami pancernymi.
Grupa Voigta nie posiadała moździerzy, dział i armat przeciwpancernych (oprócz lekkiej broni plot) nie miała też ciężkich karabinów maszynowych. 4 lutego dotarł do Choszczna 503 SSsPzAbt z 11 Tygrysami pod dowództwem SS-Obersturmbannführera Hertziga. Decydujące wzmocnienie nastąpiło 5 lutego. Przybył Begleit- Btl z.b.V. Reichsführer SS pod dowództwem SS- Sturmbannführera Groa (był to batalion eskorty Himmlera).Była to jednostka w pełni zdolna do działań bojowych, posiadająca lekką i ciężką broń maszynową, moździerze, artylerię w tym i przeciwpancerną.
Ataki na linie obrony z 3 / 4 lutego, doprowadziły do konieczności ich opuszczenia i wycofania się obrońców w dniu 4 lutego na tzw wewnętrzny pas obrony (Gleźno- Karlsaue- Smoleń- Wardyń- Chełpa). Wówczas burmistrz dr Tuchow wraz z landratem na polecenie starosty powiatowego opuścili miasto i udali się do przydzielonej miejscowości docelowej czyli do Recza,. Gen.Voigt, czynił później burmistrzowi i staroście gorzkie wymówki zarzucał im że sami udali się w bezpieczne miejsce i wraz z policją powierzoną im ludność miasta pozostawili na łasce losu. Natomiast według relacji burmistrza, generał miał również zarządzić 4 lutego opuszczenie miasta przez cywili. Burmistrz dr Tuchow, w wyniku okrążenia miasta 6 lutego, nie mógł wrócić do Choszczna lecz odrzucał energicznie skierowane przeciw niemu zarzuty.
Według Vigta w otoczonym Choszcznie zostało pozostawiono ok. 6-8 tyś. cywili. Dlatego to on ustanowił burmistrzem komisarycznym superintendenta Gramlowa, który nie opuścił swojej gminy wyznaniowej. Wybór był trafny gdyż Gramlow wywiązał się z tej roli znakomicie.
6 lutego komendant wojenny w trakcie silnego natarcia radzieckiego tymczasowo zatrzymał w mieście przeznaczony do Recza oddział SS – Sturmgeschütz – Abt Obersturmbannführera Kauscha z około 15 działami pancernymi. Użył go do działań przeciw atakującym. Po odparciu ataku oddział ten udał się do miejsca przeznaczenia. Niestety 6 lutego, dokonało się zamknięcie pierścienia wokół Choszczna, które zostało odcięte od wszystkich połączeń z tyłami i zdane na własne siły. Rozkazy otrzymywano już wyłącznie drogą radiową. Zaopatrzenie grupy można było realizować jedynie z powietrza. Do tego zadania Luftfotte skierowała od 8 lutego samoloty transportowe (zrzuty były nocne 8/9 do 11/12, 13/14 i 14/15) które zrzucały głównie amunicję. Zrzucano celnie gdyż zasobniki były w większości odnajdywane, ale komendant skarżył się trzykrotnie, że amunicja nie pasowała do dział. Dziś nie można stwierdzić czy była to niedbałość czy sabotaż, ale to ostatnie nie jest wykluczone. Wskutek rozwoju sytuacji militarnej dalsze zaopatrzenie drogą powietrzną przerwano.
Ponieważ przeciwnik chciał doprowadzić do upadku miasta dlatego stale się wzmacniał.
9 lutego walki trwały na całej linii obrony wokół Choszczna. Miasto znalazło się pod stałym huraganowym ostrzałem moździerzy i artylerii. W międzyczasie zmieniło się podporządkowanie grupy bojowej Choszczno. X korpus SS przekazał dowodzenie nad miastem dla III Korpusu Pancernego SS.
W piętnastodniowych, ciężkich walkach i w wyniku energicznej twardej obrony grupy bojowej Voigt, radzieckie uderzenia zostały powstrzymane i równocześnie zabezpieczone zostały podstawy wyjściowe dla operacji „ Sonnenwende”.16 lutego wystąpiło odczuwalne odciążenie spowodowane rozpoczętą w tym dniu operacją. 17 lutego około godz. 16.00 do miasta przebiły się nadchodzące z północnego zachodu pojazdy pancerne 11 Dywizji Pancernej SS „Nordland”. W ten sposób przełamano wreszcie istniejący od 6 lutego pierścień okrążenia. Tego samego dnia wraz z pierwszymi oddziałami powrócili do Choszczna, prawdopodobnie na polecenie Gauleitera, starosta powiatowy i burmistrz. Energicznie przystąpili do działania poprzez opiekę nad ludnością i przy ewakuacji miasta. „Niezmordowany zapał i gotowość czynu” w tych trudnych dniach spowodował, że odznaczyli się szczególnie co potwierdził Voigt w wydanym im zaświadczeniu. Uzyskane połączenie zostało na krótko utracone. Wywalczono je ponownie. 18 lutego w postaci korytarza. Aby go odciąć Radzieckie oddziały bez powodzenia szturmowały stale jego flankę. 18 lutego w sztabie grupy bojowej Voigt pojawił się głównodowodzący III Korpusem Pancernym SS, generał- porucznik Unrein, aby omówić konieczne, w wyniku pogorszenia się położenia, opuszczenie Choszczna. Było to ogromnym rozczarowaniem gdyż wynikało, że wszystkie ofiary i włożony wysiłek poniesiono na marne. Z drugiej jednak strony obrońcy mogli się cieszyć z możliwości ucieczki z tego piekielnego tygla. Ich cierpliwość została jednak ponownie wystawiona na próbę ponieważ miasto miało być utrzymane jeszcze przynajmniej 3 dni. W tych dniach obrona została skutecznie wsparta przez artylerię III Korpusu Pancernego SS. Równocześnie „czerwona powódź” coraz bardziej napierała na miasto We wschodnich i zachodnich jego częściach toczyły się zacięte walki uliczne. Piersią w pierś z granatami, pistoletami i saperkami odpierano ataki ostatnimi siłami. Nadszedł czas na ewakuację miasta. W nocy z 17 na 18 lutego do godz. 5 rano mogące się poruszać o własnych siłach osoby cywilne przez utrzymywany z trudem korytarz mogły opuścić rodzinne miasto i pomaszerowały do odległego o 15 km Suchania, skąd dalszy transport odbywał się ciężarówkami. Oprócz tego dla starców i osób niedołężnych podstawiono kilka ciężarówek do transportu do Suchania. Następnej nocy z 18 na 19 lutego wykonano pod nadzorem 10 żandarmów całkowitą ewakuację pozostałych jeszcze w mieście ostatnich osób cywilnych.
Takim sposobem wyewakuowano prawie wszystkich cywili, taka operacja powiodła się Niemcom tylko „w nielicznych przypadkach”. 20 lutego dywizja „Nordland” uwikłana w ciągłe, gwałtowne walki, z trudem już utrzymywała korytarz. W nocy z 20 na 21 lutego ewakuowano znajdujących się w mieście rannych. Odbyło się to bez incydentów które by zwróciły uwagę wroga. Środa 21 lutego była określonym wcześniej dniem ewakuacji wojsk, w którym zgodnie z planem od godz. 17 miały wycofać się z Choszczna. Było to bardzo delikatne przedsięwzięcie i mogło skończyć się katastrofalnie, ale dzięki zachowanej dyscyplinie udało się. Oderwanie się od przeciwnika nie zostało zauważone i dlatego przebiegało nie niepokojone. Świadczy to o dobrze o komendancie i jego podwładnych. Na północ od Choszczna III (germ.) korpus pancerny SS zbudował w międzyczasie od Iny nową linię obrony.

Wybrał z materiału niemieckiego; Gerard Szopiński

*Opracowanie jest oparte na tłumaczeniu z języka niemieckiego tekstu nieznanego autora.