Listopad 4

DWIE ZBRODNIE

1.KAPITAN BEZ MOGIŁY
Na cmentarzu wojennym w Choszcznie nie ma jego mogiły. Wątpliwe czy gdziekolwiek się ona znajduje. Spośród oficerów którzy nie wrócili z niewoli należy do najtragiczniejszych postaci Oflagu II B.
dwiezbrodnieKpt. Antoni Cichoń we wrześniu 1939 r. był dowódcą batalionu Obrony Narodowej „Poznań II” . Bataliony Obrony Narodowej były jednostkami słabszymi od typowych batalionów liniowych dlatego często wykonywały czynności porządkowo policyjne, w tym walkę z dywersją. W sytuacji gdy policjanci polscy opuścili swoje posterunki i ewakuowali się na wschód takie przeznaczenie batalionów ON było uzasadnione. Batalion „Poznań II” 2 września wyszedł z Poznania i przez Kłodawę zmierzał na wschód. W godzinach rannych (ok. 10.00) 5 września został zbombardowany przez lotnictwo niemieckie. O naprowadzanie samolotów na polskie pozycje podejrzewano miejscowych Niemców. Ponadto doszło do skrytobójczego ostrzelania z broni palnej żołnierzy batalionu. Te akty sabotażu doprowadziły do zatrzymania podejrzanych o dywersję Niemców z których 15 rozstrzelano. Następnie batalion kpt. Cichonia brał udział w „Bitwie nad Bzurą”. Nie udało mu się przebić do Warszawy . 17 września większość żołnierzy wpadła w ręce niemieckie w okolicach Aleksandrowa. Kpt. Antoni Cichoń przebywał w niewoli w Choszcznie, tu na żądanie organów policyjnych został „zwolniony” z Oflagu i przekazany w ręce Gestapo. Oskarżono go o to, że w kampanii 1939 r. dokonywał aresztowań Niemców i rozstrzeliwał niemieckich szpiegów , co miało odniesienie do wydarzeń z 5-go września. Niemcy już od października 1939 r. prowadzili śledztwo w jego sprawie. Postawiono go przed II Izbą Cywilną Sądu Specjalnego w Poznaniu. Tym samym naruszono § 63 Konwencji Genewskiej z 1929 r. o traktowaniu jeńców wojennych. W przypadku kpt. Cichonia ( oraz wielu innych żołnierzy) Niemcy wykorzystali kruczek prawny, gdyż uznali, że państwo polskie nie istnieje (co było nieprawdą gdyż istniał rząd w Londynie), wskutek tego jeńcy polscy nie podlegają opiece mocarstwa opiekuńczego i mogą być sądzeni za „swoje zbrodnie” przez sądy cywilne.
Razem z kpt. Cichoniem sądzono około 21 żołnierzy batalionów Obrony Narodowej.
Proces toczył się od 21 do 24 stycznia 1941 roku. W wyniku rozprawy 14 oskarżonych otrzymało karę śmierci, w tym kpt. Antoni Cichoń a także lekarz batalionu por. dr med. W. Antkowiak i d-ca kompanii „Swarzędz” por. K. Kita. 3 otrzymało kary więzienia, 5 uniewinniono. Wyrok ten do dnia dzisiejszego budzi kontrowersje Społeczność Oflagu solidaryzowała się z kapitanem. Utrzymywano z nim i jego rodziną korespondencję. Zbierano i posyłano pieniądze na obronę. Jeszcze kilka miesięcy po osądzeniu przyszedł do obozu list od żony kapitana, w którym pisała ,że „mąż w więzieniu poznańskim czeka”. Zaraz po tym wyrok jednak wykonano . Niektóre źródła podają błędnie że został rozstrzelany. Niestety 14 października 1941 r. kpt. Antoni Cichoń został zgilotynowany. Stało się to w Poznaniu na ul. Młyńskiej. Ciało najprawdopodobniej spopielono. Kpt. A. Cichoń za wojnę 1920 r. był dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych. W Kutnie znajduje się tablica pamiątkowa poświęcona batalionom ON Armii Poznań jest na niej umieszczony także jego batalion „Poznań II”.

2.ŚMIERĆ POR. KOTUNIAKA.

Zamknięcie za drutami, gorycz przegranej wojny, brak wieści z domu, terror okupanta w kraju, bezsilność, obawa o los swój i najbliższych itd. Wszystko to powodowało ,ze wielu jeńców cierpiało na zburzenia psychiczne Wśród różnego rodzaju zaburzeń o przebiegu łagodnym zdarzały się przypadki cięższe, to właśnie miało miejsce w przypadku por. Kotuniaka. „Zadaniem lekarzy, a przede wszystkim zadaniem jego najbliższego otoczenia było uchronić go przed wywiezieniem do szpitala, bowiem tego rodzaju chorzy, stosownie do zarządzenia Hitlera, podlegali eutanazji. Nie zawsze udawało się ukryć chorobę przed niemiecką komendą obozu. W takich przypadkach po paru dniach od chwili wywiezienia z obozu nadchodziło zawiadomienie o śmierci chorego”.
Ppor. Franciszek Kotuniak był nauczycielem z Madryty pow. Brześć. „…nie potrafił pogodzić się z tragedią, jaką cały Naród przeżywał. Uczciwość, poczucie odpowiedzialności skłaniały go do uporczywych rozmyślań nad przyczynami wrześniowej klęski. Szukał tych przyczyn w rozmowach z kolegami, badał skrupulatnie własne sumienie. Poczęło go prześladować uczucie źle spełnionego obowiązku. Snuł fantastyczne projekty, których realizacja dałaby pełnię tego, czego nie dokonał…” Chciał za wszelką cenę wyrwać się obozu by móc walczyć, obsesja walki prześladował go uporczywie często nie mógł zasnąć. Koledzy z sali by nie zrobił jakiegoś głupstwa pełnili przy nim dyżury. Jednak ppor. Kotuniak „podczas jednej z bezsennych nocy zmylił czujność opiekujących się nim kolegów. Zafascynowany swoim wyimaginowanym obrazem idealnie spełnionego obowiązku obywatela – żołnierza, wstał i cicho wymknął się z sali. Jak we śnie lunatycznym poszedł na druty. Raptem cały obóz poderwał z ciszy nocnej huk wystrzału. Zaplątany w druty ppor Kotuniak zdążył jedynie zawołać ; „Kamerad, nie strzelaj!….” Nie było już litości w odpowiedzi z wieży wartowniczej rzygnął serią karabin maszynowy. Perspektywa urlopu była bardziej kusząca niż litość nad jeńcem oficerem. Następujące po sobie strzały dobiły „rannego ppor. Kotuniaka. W pośmiertnym wspomnieniu o nim napisano:

„W splątane zwoje drutów spłynęła krew, którą tak bardzo pragnął Ojczyźnie ofiarować”…

Jego pogrzeb nawet jak na warunki Oflagu II B był bardzo skromny. Ceremonia na terenie obozu została maksymalnie skrócona, gdyż niemiecka komenda przezornie usuwała wszelkie możliwości narastania podniecenia, wywołanego jego tragiczną śmiercią.

Opracował Andrzej Szutowicz

dwiezbrodnie2

Literatura:
Gracjan Bojar-Fijałkowski; Losy jeńców wojennych na Pomorzu Zachodnim i w Makleburgii 1939 – 1945 Wyd. MON 1979 r. s. 204 , 205.

Jan Starościak, Stanisław Piotrowski „Nauczycielska droga z obozów jenieckich do Polski Ludowej Wyd. Szkolne i Pedagogiczne str.124 i 125.